Wieczne kontrowersje wśród mieszkańców Pułtuska dotyczące działalności lokalnych spółek miejskich

Wieczne kontrowersje wśród mieszkańców Pułtuska dotyczące działalności lokalnych spółek miejskich

Pułtusk, małe miasto na Mazowszu, od dłuższego czasu jest miejscem narastających niezadowoleń mieszkańców związanych z działalnością lokalnych spółek miejskich. Kwestia ta dotyczy przede wszystkim sposobu, w jaki te spółki są zarządzane i jak często zmieniają się ich członkowie. Wiele osób zdaje się irytować stała rotacja zarządów, która następuje wraz z każdą zmianą lokalnej administracji.

Innym źródłem frustracji jest fakt, że gminne nieruchomości wydają się być traktowane jak gorący ziemniak – przechodzą z rąk do rąk, nie przynosząc korzyści żadnej stronie. Dodatkowo, system zarządzania odpadami jest skomplikowany i ciężko go opanować, a koszty ogrzewania tylko rosną.

Na tę sytuację nakłada się jeszcze jedno: pensje prezesów tych spółek i ich zastępców zdają się być zawyżone w porównaniu do standardów Pułtuska, szczególnie gdy uwzględnimy fakt, że te spółki często nie przynoszą zysków, a wręcz generują straty. Zmiana kadencji samorządowej i nowe osoby u władzy mogą być doskonałą okazją do przemyślenia, jak wprowadzić oszczędności.

Radna Beata Bielińska podjęła kroki w tej sprawie jeszcze w zeszłym roku. Złożyła interpelację, gdy funkcję burmistrza pełniła tymczasowo Marzena Cendrowska. Mimo świadomości bliskich wyborów i tymczasowości swojej pozycji, Cendrowska zdecydowała się na przeprowadzenie zmian w zarządach spółek. Jak zwykle, proces ten odbył się bez konkursu – nowi członkowie po prostu się pojawili i zostali przedstawieni. Obecnie po raz kolejny mamy do czynienia z nowymi twarzami w zarządach spółek.